- Fajnie, że mogę liczyć na twoją pomoc, a co z Nat? Też sie zaangażuje? - pytam.
- Nati ma cały sierpień urlop, wiec myśle, że mogłaby przyjechać i pomoc ci na miejscu. Porozmawiam z nią i dam jej twoj numer to sie zgadacie. - Brat.
- Cieszy mnie to. Tęskniłam za tobą. - Ja
- A ja za tobą.- Brat.
- Nie izolujmy się już tak ok? Wiem, że nasza rodzina to trzy różne światy. Ja teatr, ty firma, a rodzice mają swoje sprawy, ale jednak do cholery jestesmy rodziną.- Ja
- Masz to jak w banku. Około 18 wracam do domu to dam ci znac co i jak. Możemy pogadać na skype i cos ustalić.- brat.
- Mam dziś spektakl o 19, wiec nie za bardzo, ale w niedziele mam wolne, a tak to możesz mnie łapać pod telefonem.- Ja.
- Co gracie?- pyta brat
- Grease.- ja
- Grasz Rizzo?- pyta
- Nie! Gram Sandy. Dlaczego wszyscy myślą, że gram Rizzo?- pytam.
- Bo jestes taka jak ona. Wredna i bezwzględna.- Brat.
- No dobra. Może troszeczkę. - ja.
- Musze isc na ważne spotkanie. Do usłyszenia.- brat.
- Jasne. Do usłyszenia.- schowałam telefon do kieszeni. Weszłam do teatru.
- Gdzie ty się podziewałaś? Za minutę wchodzisz!- Greg wydzierał się. Dałam mu w twarz z otwartej dłoni.
- Zawiodłam cię kiedyś? - ja.
- Nie,- Greg.
- Więc czego robisz hałas? Panikujesz jak baba w ciąży.- narzekam i idę do garderoby. Po kilku sekundach wychodzę przebrana i umalowana.
- Na scenę. - Greg popchnął mnie w kierunku sceny.
***
Każda minuta spędzona w moim łóżku w ciągu ostatnich kilku tygodniu to było dla mnie błogosławieństwo. Załatwiałam sprawy związane z rocznicą rodziców, po dwa spektakle w teatrze dziennie, warsztaty aktorskie, które prowadziłam trzy razy w tygodniu, warsztaty taneczne, lekcje dykcji, pokazowe próby dla dzieci, które są oprowadzane po teatrze, regularne próby do spektaklów, lekcje akrobatki i lekcje emisji głosu. Dodatkowo producent na mnie naciska z decyzją, a ja nadal nie wiem czy chcę to zrobić. Zgodziłam się na zostanie aktorką dubbingową. Pracę jednak miałam zacząć przy kolejnej produkcji na przełomie września i października. Wsiadłam w samochód i pojechałam na lotnisko. Odbierałam dziś Williama i Nat. Kiedy tylko ich zobaczyłam pobiegłam i rzuciłam się w ramiona brata.
- Tęskniłam za tobą głupku.- ja.
- Ja jestem Groot. - zaśmiał się brat. Uściskałam Natalie. W drodze do ich hotelu wjechaliśmy do fajnej restauracji.
- Co u ciebie? Opowiadaj.- Brat.
- Mam zdecydowanie za dużo na głowie, ale to jest to co kocham, więc jak mogłabym narzekać?- ja.
- Przyznaj się. Ile sypiasz?- pyta Natalie.
- Średnio po 3 godziny na noc. - mówię.
- Jesteś nienormalna. Jako magister medycyny muszę ci powiedzieć, że śpisz jakieś 6 godzin za mało. - Nat.
- Wiem, ale ja nie mam czasu na spanie. Jak przyjdzie wrzesień to będzie dwa razy tyle pracy co teraz, więc wtedy nie będę sypiać wcale?- ja.
- Av. Zacznij o siebie dbać, bo jak nie to fundniemy ci porządne wakacje w Seattle. - Will
- Dobrze, dobrze. Zacznę sypiać trochę dłużej. - ja.
- Lepiej mi powiedz co ubierasz jutro na rocznicę waszych rodziców?- Natalie.
- Znalazłam piękną miętową sukienkę, ale jeszcze nie jestem co do niej pewna. Myślałam o takiej kremowej też, ale nadal nie wiem. A ty?- ja
- Wzięłam ze sobą trzy sukienki. Czarną i taką fioletową pastelową i miętową. - Nat.
- Jeju ta fioletowa pastelowa mnie zachęciła. - ja.
- Jakby co mogę ci pożyczyć. - Nat.
- Nie. Ja w pastelowej? Nie. Ja jestem Rizzo, nigdy nie będę Sandy. - zaśmiałam się.
- A jednak.- brat się uśmiechnął.
- Gdzie ty się podziewałaś? Za minutę wchodzisz!- Greg wydzierał się. Dałam mu w twarz z otwartej dłoni.
- Zawiodłam cię kiedyś? - ja.
- Nie,- Greg.
- Więc czego robisz hałas? Panikujesz jak baba w ciąży.- narzekam i idę do garderoby. Po kilku sekundach wychodzę przebrana i umalowana.
- Na scenę. - Greg popchnął mnie w kierunku sceny.
***
Każda minuta spędzona w moim łóżku w ciągu ostatnich kilku tygodniu to było dla mnie błogosławieństwo. Załatwiałam sprawy związane z rocznicą rodziców, po dwa spektakle w teatrze dziennie, warsztaty aktorskie, które prowadziłam trzy razy w tygodniu, warsztaty taneczne, lekcje dykcji, pokazowe próby dla dzieci, które są oprowadzane po teatrze, regularne próby do spektaklów, lekcje akrobatki i lekcje emisji głosu. Dodatkowo producent na mnie naciska z decyzją, a ja nadal nie wiem czy chcę to zrobić. Zgodziłam się na zostanie aktorką dubbingową. Pracę jednak miałam zacząć przy kolejnej produkcji na przełomie września i października. Wsiadłam w samochód i pojechałam na lotnisko. Odbierałam dziś Williama i Nat. Kiedy tylko ich zobaczyłam pobiegłam i rzuciłam się w ramiona brata.
- Tęskniłam za tobą głupku.- ja.
- Ja jestem Groot. - zaśmiał się brat. Uściskałam Natalie. W drodze do ich hotelu wjechaliśmy do fajnej restauracji.
- Co u ciebie? Opowiadaj.- Brat.
- Mam zdecydowanie za dużo na głowie, ale to jest to co kocham, więc jak mogłabym narzekać?- ja.
- Przyznaj się. Ile sypiasz?- pyta Natalie.
- Średnio po 3 godziny na noc. - mówię.
- Jesteś nienormalna. Jako magister medycyny muszę ci powiedzieć, że śpisz jakieś 6 godzin za mało. - Nat.
- Wiem, ale ja nie mam czasu na spanie. Jak przyjdzie wrzesień to będzie dwa razy tyle pracy co teraz, więc wtedy nie będę sypiać wcale?- ja.
- Av. Zacznij o siebie dbać, bo jak nie to fundniemy ci porządne wakacje w Seattle. - Will
- Dobrze, dobrze. Zacznę sypiać trochę dłużej. - ja.
- Lepiej mi powiedz co ubierasz jutro na rocznicę waszych rodziców?- Natalie.
- Znalazłam piękną miętową sukienkę, ale jeszcze nie jestem co do niej pewna. Myślałam o takiej kremowej też, ale nadal nie wiem. A ty?- ja
- Wzięłam ze sobą trzy sukienki. Czarną i taką fioletową pastelową i miętową. - Nat.
- Jeju ta fioletowa pastelowa mnie zachęciła. - ja.
- Jakby co mogę ci pożyczyć. - Nat.
- Nie. Ja w pastelowej? Nie. Ja jestem Rizzo, nigdy nie będę Sandy. - zaśmiałam się.
- A jednak.- brat się uśmiechnął.
- Ale w teatrze gram.- Ja
- A w zyciu nie?- brat
- Może trochę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz