czwartek, 2 lipca 2015

[4] I'm really fucking happy.

Zauważyłam, że im bliżej ślubu tym więcej przeklinam. Zaplanowaliśmy Z Michaelem zerwanie. Chciałam powiedzieć Samowi co do niego czuję, ale jak? kiedy? po co? Dzień przed ślubem Sam zaplanował wieczór kawalerski w ogromnej willi z basenem. Jako jego najlepsza przyjaciółka oczywiście byłam zaproszona. Wolałam iść na epicką imprezę nad basenem niż na wieczór panieński Ashley w jakimś klubie.
- Paul? - ja
- Słucham.- starszy brat Ashley.
- Mogę pożyczyć gitarę? Wiesz jak to jest z artystami.- uśmiechnęłam sie
- Jasne. Jest w moim pokoju. - Chłopak odwzajemnił usmiech. Wzięłam instrument i przysiadłam na tarasie. Spisałam słowa na kartkę. Zaczęłam grać delikatną melodię. 
- Ładne to. Co to?- spytał Sam.
- Moja piosenka.- ja
- Zagraj to na naszym weselu.- Sam 
- Dopiero zaczęłam ją pisac, a ty słyszałeś tylko melodie.- ja
- Ja wiem, że będzie idealna. Masz w sobie tyle talentu.- Sam poklepał mnie po ramieniu i wyszedł zostawiając mnie samą. W ciagu kilku godzin dokończyłam piosenke i zwróciłam gitarę. Poszłam przygotować się do imprezy. 
- No no no. Jakbym był hetero to nie wychodziłbym z tobą z łóżka. - Mike.
- Myślisz, że wyglądam dobrze?- pytam.
- Nie. Wyglądasz seksownie. Ten crop top i ten twój brzuszek, a do tego szorty. - Mike.
- Dzięki. - przytuliłam przyjaciela.
- Gotowa na zerwanie? Za godzine mam samolot.- Mike.
- Oczywiście. - uśmiecham się szeroko.
- To była najlepsza rola jaką zagrałem. Dziękuję. - Mike.
- To ja dziękuję. Chodźmy to skończyć.- ja. Dom był pusty. Byłam tylko ja, Mike i Sam, który siedział gdzieś na dole. Wyszłam z sypialni i zatrzasnęłam drzwi. Pobiegłam w stronę schodów. Chwilę później Mike zrobił to samo.
- Mam już dosyć ciebie i ciągłych pretensji. Ava to, Ava tamto. Nie jestem twoją służąca. -  wykrzyknęłam zbiegając po schodach.
- Uspokój się. Gdyby nie ja to nic byś nie osiągnęła. Wszystko zawdzięczasz mi! Dziwisz się, że pragnę trochę wdzięczności?!- Mike również krzyczał.
- Tobie?! Nic nie zawdzięczam tobie! Wszystko osiągnęłam swoim talentem. - ja. Sam wyszedł na korytarz.
- Wiesz co? Takich jak ty mam na pęczki. Każda mnie chce, a ja nie wiedzieć czemu wybrałem ciebie.- Mike znów się wydarł. Z moich oczy wyleciały łzy.
- Napewno. Każda chcę się przespać z tobą dla hajsu i fejmu. Ja nigdy nie byłam z tobą dla pieniedzy albo sławy. Byłam z tobą bo cię kochałam, ale to już koniec. Słyszysz? Z nami koniec.- Wykrzyczałam przez łzy. Mike wziął swoją walizkę i wyszedł z domu. 
- Jeszcze będziesz błagać żebym wrócił.- podszedł blisko mnie. 
- Dziękuję. -Szepnęłam po czym zaczęłam znowu krzyczeć. - Chyba sobie żartujesz! Idź stąd! Wyjdz! 
- Dobra, ale nie wracaj na kolanach do mnie.- Mike wyszedł z domu. Padłam na kolana i zaczęłam płakać. 
- Wszystko w porządku?- pyta Sam. Podnoszę głowę. 
- Jasne. Jestem kurwa szczęśliwa jak nigdy. Jestem naprawdę kurwa szczęśliwa.- Wypłakiwałam oczy. Sam przyklęknął obok i przytulił. Wtuliłam głowę w jego ramię, a on głaskał mnie po włosach. 
- Ciiii. Nie płacz już. On nie jest tego warty.- Sam uspokajał mnie. Przestałam płakać. Odsunęłam się od niego. 
- Przepraszam. Ubrudziłam ci koszulkę.- ja.
- To tylko koszulka. Lepiej?- pyta
- Tak. Dziękuję.- ja
- Po to są przyjaciele.- Sam
- Pójdę zmyć makijaż. - powiedziałam i powlokłam się na górę. W pokoju uśmiechnęłam się i przybiłam sobie self-five. 
- Jestem cudowną aktorką.- Powiedziałam sama do siebie. Zmyłam resztki makijażu i zrobiłam sobie nowy delikatny makijaż. Zaczęli się schodzić ludzie, więc zeszłam na dół. Nalałam sobie piwa do czerwonego kubeczka. 
- To jest Avalone.- przedstawił mnie Sam jakimś kolesiom 
- Miło mi.- uśmiechnęłam się. 
- Jestem Nathaniel, a to Igor, Peter i Danny.- mężczyzna. 
- Dużo o tobie słyszeliśmy.- Danny.
- Mam nadzieję, że same dobre rzeczy.- ja
- Sam nie byłby w stanie mówić o tobie złych rzeczy.- Peter.
- Naprawdę?- spytałam spoglądając na Sama
- No chyba, że nieprzyzwoite to tak.- Danny. 
- Nieprzyzwoite?- znow spojrzałam na Sama
- Pieprzycie głupoty. Chodźcie sie napić piwa.- Sam zgarnął kolegów. Stałam pry basenie bujając sie w rytm muzyki z Dannym, który bardzo przypadł mi do gustu. 
- Dobrze tańczysz.- zauważył.
- Jestem aktorką w teatrze muzycznym. Raczej muszę dobrze tańczyć.- zaśmiałam się.
- Ciekawy zawód. - Danny. Upiłam łyk piwa z kubeczka. Wbił sie miedzy nas Sam.
- Odbijany.- powiedział. Na co Danny uniósł ręce w geście poddania sie i odszedł. 
- Danny to fajny chłopak.- usmiecham się. 
- Jest stażystą w szpitalu, w którym pracuję.- Sam
- Jest fajny.- usmiecham się. 
- Kluczyki, telefon?- pytają jacyś goście.
- Nie.- Sam. Chłopacy wrzucają go do wody. Zaczęłam się śmiać. 
- Pomóż mi wyjść. - Sam. Podałam mu rękę. Pociągnął mnie mocno i wpadlam do basenu. Wynurzylam sie i chlapnęłam mu wodą w oczy. 
- Wow. Wyglądasz trochę za bardzo seksownie teraz.- powiedział. Przygryzłam wargę czując się winna (bo niepowinien tak na mnie patrzeć) i czując się niesamowicie (bo nareszcie zwrócił na mnie uwagę). Odwrocilam się i wyszłam z basenu. Danny okrył mnie puchowym ręcznikiem. 
- Dziękuję.- Uśmiechnęłam się. 
- Nie ma za co.- Danny odwzajemnił uśmiech. Usiadłam na tarasie otulona ciepłym ręcznikiem. Pijani ludzie powoli opuszczali imprezę. Około 5 nad ranem nikogo już nie było, a ja nadal siedziałam na schodkach tarasu osuszając włosy ręcznikiem. 
- Hej.- Sam usiadł obok mnie. 
- Hej.- uśmiechnęłam się. 
- Powinnaś się położyć. - Sam
- To nie ja mam jutro swój ważny dzień.- ja
- Chodźmy. - Sam pomaga mi wstac i odprowadza do pokoju. 
- Śpij dobrze.- Uśmiecham się. Jego oczy wywiercały dziurę w moich. Mój oddech zwolnił do minimum. Stanęłam na palcach i wplotlam palce w jego włosy ujmując jego twarz. Delikatnie musnęłam jego usta. On nie odwzajemnił. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz