wtorek, 30 czerwca 2015

[2] What the fuck are you looking at?

Dzień premiery był niesamowicie intensywny. Teraz kiedy spektakl dobirgał końca czułam ulgę, że za kilka minut bede wolna. Poprawiłam kurtkę skórzaną, która leżała na moich ramionach. Odpaliłam papierosa i weszłam na scenę. Michael zaczął śpiewać swoją część. Rzuciłam niedopałek na ziemię i teatralnie przydepnęłam butem.
You better shape up, cause I need a man,
and my heart is set on you
You better shape up, you better understand,
to my heart I must be true
Nothing left, nothing left for me to do. - Uwielbiałam grać z Michaelem. Chociaż osobiście utożsamiam się z Rizzo. Chyba pierwszy raz grałam tak grzeczną postać jak Sandy. Po zakończonym spektaklu dostałam piękny bukiet róż od Grega. Otrzymaliśmy brawa na stojąco. Byłam naprawdę zmęczona, ale szczęśliwa. Poszłam na backstage. 

- Byłaś cudowna Sandy.-Mike.
- Dziękuję, ale te cholerne ubranie jest zbyt obcisłe. - narzekam. Przyjaciel przyciąga mnie do siebie i przytula wtulając twarz w moje włosy.
- Ale wyglądasz seksownie. Jakbym nie był gejem to byłabyś pierwsza na mojej liście do zrobienia.- Zaśmiał się. Usłyszeliśmy chrząknięcie, więc się od siebie odsuneliśmy. To był Sam. Stałam jak Wryta, a on wyciągnął ręcę do przytulania. Nadal stałam, więc on podszedł do mnie i przytulił. 
- Hej Sam.- mówię kiedy już raczy się odemnie odsunąć. 
- Poznaj moją narzyczoną Ashley.- Sam pokazał na brunetkę. Podałam jej rękę. Na chwilę zapadła cisza.
- Skarbie? Nie przedstawiasz mnie?- pyta Mike.
- Emm. To jest Michael aka Danny Zuko.- ja
- I jestem jej narzyczonym.- Mike obejmuje mnie. Co on kombinuje?
- Nie mówiłaś że kogoś masz.- Sam.
- Ty też nie. Może dlatego, że od wyjazdu do LA się nie oddzywasz.- Ja.
- Może pójdziemy razem na kolację? - pyta Ashley. 
- Jasne. Super pomysł.- Mike. 
- W takim razie idziemy się przebrać Zuko.- ja. 
- Wyglądasz w tym super seksownie, ale jesli musisz...- Mike. Kiedy odchodziłam intensywnie przyglądał się mojej pupie. Przebrałam się w zwiewną sukienkę do półowy łydki i sandałki na koturnie. Wzięłam torebkę. 
- Zuko jakoś wyglądasz jak nie ty.- zaśmiałam sie kiedy zobaczyłam Michaela w obcisłych spodniach, białej koszulce i marynarce. 
- A ty Sandy zupełnie jakbyś w ogóle ze sceny nie zeszła. Nadal błyszczysz gwiazdo.- Michael mnie objął i poszliśmy do naszych towarzyszy. 
- Może zabierzecie nas do jakiegoś fajnego miejsca?- zapytała Ashley. Spojrzeliśmy na siebie z Michaelem. 
- Możemy pójść pieszo to jest niedaleko. - Mówię. Idziemy jakiś kawałek do naszego ulubionego pubu. Kiedy wchodzimy wszyscy biją brawo. To był pub dla miłośników Broadwayu. Wszyscy nas znali. 
- Cudownie wam dziś poszło. Jesteście nieziemscy.- Mark. 
- Dzięki Mark.- mówię i ściskam chłopaka, który dał mi piękną różę. 
- Zaśpiewacie nam coś?- Spytał.
- Nie dziś. Jesteśmy tutaj rozrywkowo.- zaśmiałam się.
- Zaprowadzę was do waszego stolika.- Jorge, który był dobrze znanym nam kelnerem odprowadził nas i zapytał o zamówienie. 
- Ja chcę to co zawsze.- ja. 
- Tak. Ja też.- Mike
- Ja poproszę Mojito i whiskey z lodem. - Sam. 
- Więc jak idą przygotowania do ślubu?- pytam. 
- Właśnie po to tutaj jesteśmy. Chcę żebyś zostałam moją druhną honorową.- Ashley. 
- Ja?- pytam zdziwiona.
- Tak. Jesteś dla Sama bardzo ważna. Będąc ważną dla niego jesteś też ważna dla mnie. - Ashley uśmiechnęła się szeroko i sztucznie. Cała była sztuczna. Jak lalka barbie, która przygruchała sobie najlepszą limitowaną edycję Kena. 
- Jasne. - uśmiechnęłam się i poczułam się równie sztucznie jak ona. Michael odwiózł mnie do domu po 1 w nocy. Przebrałam się w zdecydowanie za duży T-shirt i ułożyłam się do łóżka. Kilka łez uleciało spod moich powiek. Szybko zasnęłam myśląc co by było gdybym pojechała wtedy z nim. 
***
- Na co się do cholery patrzysz?- spytałam wściekła na Kate, która popijając kawę przy stole obserwowała mnie bacznie. 
- Cierpisz.- stwierdziła.
- Co kazało ci tak myśleć?- pytam już trochę spokojniej. 
- Od miesiąca wiesz o ślubie i od miesiąca jest z tobą coraz gorzej.- mówi przyjaciółka upijając kolejny łyk kawy. 
- Nie chcę tam jechać, a zgodziłam się zostać druhną honorową.- narzekam.
- To po cholerę się zgodziłaś?- Katherine.
- Bo on tak na mnie spojrzał. To było dla niego ważne. -ja.
- Jak się zachowasz na ślubie?- pyta Kate.
- Podam obrączki, zatańczę z drużbą, upiję się i wrócę do domu.- mówię.
- Nie ma opcji. Dostałaś zaproszenie z osobą towarzyszącą?- pyta Katie. 
- Tak. - ja.
- No to jadę z tobą.- Stwierdziła stanowczo przyjaciółka. 
- Michael przedstawił się jako mój narzeczony, To on powinien ze mną jechać. - ja.
- Masz rację. No to idź się pakuj. Przecież wyjeżdżasz jutro.- Katie.
- Dobrze. Idę się pakować. - ja.
***
- Dasz sobie radę. - przyjaciółka przytuliła mnie i popchnęła lekko w stronę odprawy.
Dam sobie radę. Dam sobie radę. Dam sobie radę. Dam sobie radę. Przecież jestem aktorką. Mogę to potraktować jako kolejną rolę. Muszę grać, a dam sobie radę.  






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz