wtorek, 30 czerwca 2015

[3] It will be fucking perfect.

- Miło, że po nas przyjechaliście. - Mike uścisnął rękę Samowi.
- Nam jest miło. Cudownie też, że zgodziliście się aby zatrzymać się w domu moich rodziców. Oni bardzo się ucieszyli.- Ashley.
- To będzie kurewsko perfekcyjne.- uśmiechnęłam sie sztucznie.
- Skarbie miałaś nie przeklinać.- upomniał Mike. 
***
Jazgotanie tej roztrzepanej dziewczyny rozwalało mi czachę. Żadne tabletki przeciwbólowe nie dawały rady. Siedzieliśmy przy kolacji z Ashley, Samem, Rodzicami Ashley oraz jej rodzeństwem. Zabójczo przystojnym starszym bratem- Markiem i drugim zabójczo przystojnym starszym bratem- Paulem.
- Jak się poznaliście?- spytała mama Ashley mnie i Michaela.
- To jest bardzo ciekawa i romantyczna historia. Skarbie opowiesz?- spytał przyjaciel. Miałam ochotę kopnąć go w dupę.
- Oczywiście. Kocham tą historię. Byłam wtedy na drugim roku studiów teatralnych, a Mike je właśnie kończył. Jego projektem końcowym miał być wyreżyserowany spektakl. Jako że byłam dosyć nieznośną studentką i często pakowałam się w problemy zostałam przydzielona do jego projektu jako aktorka. Na początku mieliśmy sporo spięć i właściwie się nienawidziliśmy, ale z czasem jego oczy stały się moim ukojeniem. Dopiero po dłuższym czasie zdałam sobie sprawę co tak naprawdę do niego czuję. Może nawet trochę za późno. Miał wtedy dziewczynę, która nazywała się Natalie. Było mi ciężko, ale każde uczucie z tym związane przeistaczałam na energię do gry, do śpiewu i komponowania. Kiedy już w końcu zdał sobie sprawę ile traci i zaprosił mnie na pierwszą randkę byłam w wniebowzięta, ale może ty dokończ.- zwróciłam się do Michaela.
- Szedłem korytarzem uczelni odebrać wyniki egzaminów końcowych i spojrzałem w jej oczy. Była pierwszą osobą, z którą chciałem się podzielić szczęśliwymi wiadomościami o zaliczeniu. Jednak odwróciła wzrok i posmutniała. Szukałem jej, ale zrezygnowany w końcu poszedłem na aulę gdzie ćwiczyliśmy i tam ją zastałem. Siedziała skulona ze łzami w oczach. Otarłem je i spoglądając w jej hipnotyzujące oczy powiedziałem... Pamiętasz co wtedy powiedziałem?- spytał mnie.
- Doskonale. Jakby to się stało przed chwilą. Powiedziałeś "Avalone przestań się smucić, bo i niebo robi się smutne. Przestań płakać nad tymi, którzy nie są tego warci. Uczyń mi zaszczyt i pójdź ze mną na bal absolwentów."- uśmiechnęłam się.
- I co ty na to? - spytała ciekawa Ashley.
- Cóż mogłam odpowiedzieć. I said yes we can be together, yes you can Stay with me.- zaczęłam śpiewać piosenkę Yes- Beyonce. 
- Jakie to romantyczne. - Ashley
- A jak było z wami?- zapytałam 
- Krótka i pospolita historia. Wpadliśmy na siebie w college'u.- Ash
- W gruncie rzeczy Sam nigdy nie był romantyczny.- zaśmiałam się. 
- Nie prawda. Po tym jak sie poznaliśmy to było coraz lepiej.- usmiechnela się Barbie. 
- Jesteśmy już trochę zmęczeni, a ślub już za kilka dni. Chyba już pójdziemy się położyć. Co skarbie?- ja
- Tak. To był długi dzień. - Michael. Pożegnaliśmy wszystkich i poszliśmy do naszej sypialni. Po jakimś czasie wszyscy rozeszli sie do swoich pokojów. Obok nas mieszkała młoda para. 
- Mam szatański pomysł. - ja
- Jaki? Mam się bać?- spytał przyjaciel.
- Tak masz sie bać. Uprawiaj ze mną ostry seks.- ja
- Mógłbym to robić z Samem, ale nie z tobą.- Mike
- Udawajmy, ze uprawiamy seks idioto.- ja
- To moze sie udać. - Mike. 
- Ściany są cienkie i mają uszy. - ja
- Skarbie zatańcz dla mnie.- Mike stanął blisko ściany 
- Miki, a co jak nas usłyszą?- zaczęłam mowic coraz głośniej. 
- Nie ważne. Chodź tu.- Mike walnął otwartą dłonią w ścianę. 
- Oh skarbie. Jestem dla mnie taki dobry.- jęknęłam. 
- Nie przestawaj kręcić tyleczkiem misiu.- Mike. Spojrzałam na niego dziwnie. Weszłam na łóżko i zaczęłam po nim skakać tak ze rana obijała sie o ścianę. 
- Oh tak. Właśnie tak skarbie. Mocniej.- zaczęłam jęczeć nie przestawajac skakać. 
- Jestes najlepsza.- wydyszał Mike.
- Dojdz we mnie.- kwilę. 
- Jestem juz blisko. - jęknął znow. 
- Gotowy na finał?- spytałam pocichu. Kiwał głową. Uderzylam go w brzuch na co jęknął i spadł na łóżko. 
- Oh tak. To było boskie.- wyjęknęłam i przestałam skakać po lozku. 
***
- Byliście wczoraj trochę głośno. - powiedziała Ashley. Kiedy tylko rano wstałam poszłam troche pobiegać, a ona dołączyła sie do mnie.
- Oh, więc słyszeliście?- spytałam z udawaną skruchą.
- Tak. Jak ty to robisz? Sam nie chce się ze mną kochac przed ślubem.- Ashley. Przypomniałam sobie okres w którym ze sobą chodziliśmy i pieprzyliśmy sie jak króliki. Wszędzie i zawsze. 
- Może musisz sobie sprawić jakąś seksi bieliznę.- mowie.
- Nie. On po prostu twierdzi, że nie potrzebuje seksu. Kochaliśmy sie dwa razy w ciagu całego naszego związku.- Ashley.
- Uh. No nie wiem.- ja
*w tym samym czasie w domu* perspektywa Michaela* 
- Ava jest świetna w łóżku.- mówi Sam
- Uh czyli słyszeliście nas wczoraj?- pytam.
- Tak. Nie dało się nie usłyszeć. - Sam.
- Sorry stary. Avalone po prostu nie potrafi opanować euforii. Pracujemy nad tym.- ja
- Jak ty to robisz? Ja kiedy widzę Ashley to mój sprzęt nie chce działać. - Sam
- Stary może ona nie jest tą jedyną.- mówię.
- Kocham ją.- Sam
- I co chces do końca życia jechać na viagrze bo na widok zony ci nie staje?- zaśmiałem sie.
- To nie jest śmieszne.- Sam
- Dla mnie jest. - zaśmiałem się i spojrzałem jak Ava i Ash biegną ścieżką do domu. 
- Hej skarbie.- Dałem jej całusa w usta. 
- Hej.- uśmiechnęła się szeroko. 
Tum tum tum. Zadarliście z dwoma aktorami. Nie są w stanie domyślić sie ze gramy... 

[2] What the fuck are you looking at?

Dzień premiery był niesamowicie intensywny. Teraz kiedy spektakl dobirgał końca czułam ulgę, że za kilka minut bede wolna. Poprawiłam kurtkę skórzaną, która leżała na moich ramionach. Odpaliłam papierosa i weszłam na scenę. Michael zaczął śpiewać swoją część. Rzuciłam niedopałek na ziemię i teatralnie przydepnęłam butem.
You better shape up, cause I need a man,
and my heart is set on you
You better shape up, you better understand,
to my heart I must be true
Nothing left, nothing left for me to do. - Uwielbiałam grać z Michaelem. Chociaż osobiście utożsamiam się z Rizzo. Chyba pierwszy raz grałam tak grzeczną postać jak Sandy. Po zakończonym spektaklu dostałam piękny bukiet róż od Grega. Otrzymaliśmy brawa na stojąco. Byłam naprawdę zmęczona, ale szczęśliwa. Poszłam na backstage. 

- Byłaś cudowna Sandy.-Mike.
- Dziękuję, ale te cholerne ubranie jest zbyt obcisłe. - narzekam. Przyjaciel przyciąga mnie do siebie i przytula wtulając twarz w moje włosy.
- Ale wyglądasz seksownie. Jakbym nie był gejem to byłabyś pierwsza na mojej liście do zrobienia.- Zaśmiał się. Usłyszeliśmy chrząknięcie, więc się od siebie odsuneliśmy. To był Sam. Stałam jak Wryta, a on wyciągnął ręcę do przytulania. Nadal stałam, więc on podszedł do mnie i przytulił. 
- Hej Sam.- mówię kiedy już raczy się odemnie odsunąć. 
- Poznaj moją narzyczoną Ashley.- Sam pokazał na brunetkę. Podałam jej rękę. Na chwilę zapadła cisza.
- Skarbie? Nie przedstawiasz mnie?- pyta Mike.
- Emm. To jest Michael aka Danny Zuko.- ja
- I jestem jej narzyczonym.- Mike obejmuje mnie. Co on kombinuje?
- Nie mówiłaś że kogoś masz.- Sam.
- Ty też nie. Może dlatego, że od wyjazdu do LA się nie oddzywasz.- Ja.
- Może pójdziemy razem na kolację? - pyta Ashley. 
- Jasne. Super pomysł.- Mike. 
- W takim razie idziemy się przebrać Zuko.- ja. 
- Wyglądasz w tym super seksownie, ale jesli musisz...- Mike. Kiedy odchodziłam intensywnie przyglądał się mojej pupie. Przebrałam się w zwiewną sukienkę do półowy łydki i sandałki na koturnie. Wzięłam torebkę. 
- Zuko jakoś wyglądasz jak nie ty.- zaśmiałam sie kiedy zobaczyłam Michaela w obcisłych spodniach, białej koszulce i marynarce. 
- A ty Sandy zupełnie jakbyś w ogóle ze sceny nie zeszła. Nadal błyszczysz gwiazdo.- Michael mnie objął i poszliśmy do naszych towarzyszy. 
- Może zabierzecie nas do jakiegoś fajnego miejsca?- zapytała Ashley. Spojrzeliśmy na siebie z Michaelem. 
- Możemy pójść pieszo to jest niedaleko. - Mówię. Idziemy jakiś kawałek do naszego ulubionego pubu. Kiedy wchodzimy wszyscy biją brawo. To był pub dla miłośników Broadwayu. Wszyscy nas znali. 
- Cudownie wam dziś poszło. Jesteście nieziemscy.- Mark. 
- Dzięki Mark.- mówię i ściskam chłopaka, który dał mi piękną różę. 
- Zaśpiewacie nam coś?- Spytał.
- Nie dziś. Jesteśmy tutaj rozrywkowo.- zaśmiałam się.
- Zaprowadzę was do waszego stolika.- Jorge, który był dobrze znanym nam kelnerem odprowadził nas i zapytał o zamówienie. 
- Ja chcę to co zawsze.- ja. 
- Tak. Ja też.- Mike
- Ja poproszę Mojito i whiskey z lodem. - Sam. 
- Więc jak idą przygotowania do ślubu?- pytam. 
- Właśnie po to tutaj jesteśmy. Chcę żebyś zostałam moją druhną honorową.- Ashley. 
- Ja?- pytam zdziwiona.
- Tak. Jesteś dla Sama bardzo ważna. Będąc ważną dla niego jesteś też ważna dla mnie. - Ashley uśmiechnęła się szeroko i sztucznie. Cała była sztuczna. Jak lalka barbie, która przygruchała sobie najlepszą limitowaną edycję Kena. 
- Jasne. - uśmiechnęłam się i poczułam się równie sztucznie jak ona. Michael odwiózł mnie do domu po 1 w nocy. Przebrałam się w zdecydowanie za duży T-shirt i ułożyłam się do łóżka. Kilka łez uleciało spod moich powiek. Szybko zasnęłam myśląc co by było gdybym pojechała wtedy z nim. 
***
- Na co się do cholery patrzysz?- spytałam wściekła na Kate, która popijając kawę przy stole obserwowała mnie bacznie. 
- Cierpisz.- stwierdziła.
- Co kazało ci tak myśleć?- pytam już trochę spokojniej. 
- Od miesiąca wiesz o ślubie i od miesiąca jest z tobą coraz gorzej.- mówi przyjaciółka upijając kolejny łyk kawy. 
- Nie chcę tam jechać, a zgodziłam się zostać druhną honorową.- narzekam.
- To po cholerę się zgodziłaś?- Katherine.
- Bo on tak na mnie spojrzał. To było dla niego ważne. -ja.
- Jak się zachowasz na ślubie?- pyta Kate.
- Podam obrączki, zatańczę z drużbą, upiję się i wrócę do domu.- mówię.
- Nie ma opcji. Dostałaś zaproszenie z osobą towarzyszącą?- pyta Katie. 
- Tak. - ja.
- No to jadę z tobą.- Stwierdziła stanowczo przyjaciółka. 
- Michael przedstawił się jako mój narzeczony, To on powinien ze mną jechać. - ja.
- Masz rację. No to idź się pakuj. Przecież wyjeżdżasz jutro.- Katie.
- Dobrze. Idę się pakować. - ja.
***
- Dasz sobie radę. - przyjaciółka przytuliła mnie i popchnęła lekko w stronę odprawy.
Dam sobie radę. Dam sobie radę. Dam sobie radę. Dam sobie radę. Przecież jestem aktorką. Mogę to potraktować jako kolejną rolę. Muszę grać, a dam sobie radę.  






[1] Go fuck yourself with that coffee.

Kiedy przygotowujemy coś nowego w teatrze jest ciężko. Pracujemy godzinami... Czasem dniami nad nowym spektaklem. Tak było też tym razem. Oświadczyli nam, że zagramy Grease. Mieliśmy miesiąc na przygotowanie spektaklu. Mimo wszystko kochałam tą pracę.
- Ugh nienawidzę tej roboty.- narzekała Kate kiedy wracałyśmy nad ranem do domu z teatru. 
- Przestań. Nie jedna osoba przychodzi milion razy na przesłuchanie i się nie dostaje. Dziękuj Bogu, że masz taki talent.- usmiecham się szeroko.
- Emanujesz energią. Jak ty to robisz? Siedziałaś w teatrze przez jakieś 18 godzin drąc ryja. - Katherine. 
- To się nazywa pasja.- zaśmiałam się
- Też to kiedyś miałam. Na studiach, ale jak kazali mi tańczyć przez kilkanaście godzin w teatrze to jakoś mi przeszło. - Kate pokręciła głową. Kiedy doszłyśmy do mieszkania od razu wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Spałam zaledwie kilka godzin, ale obudziłam się rześka i gotowa do działania. Otuliłam się puchowym szlafrokiem i pomaszerowałam do kuchni. Zaparzyłam świeżą kawę. Poszłam obudzić Kate. 
- Ej śpiochu zrobiłam kawę!- ja
- Pieprz się z tą kawą.- Kate nakryła głowę poduchą
- Myślę, że to jest fizycznie niemożliwe.- zaśmiałam się
- A ta kawa to taka jaką lubię?- wychyliła głowę spod poduchy. 
- Tak Katherine. - ja
- Dobra. Już wstaję.- przyjaciółka podniosła się i założyła kapcie z mordami świń. Z wypłaty z teatru ze spokojem było nas stać na mieszkanie osobno i to w całkiem ładnej okolicy, ale po co skoro można mieszkać razem. 
- O której musimy być w teatrze?-pyta. 
- O 14. - odpowiadam. Usiadłyśmy przy stole i piłyśmy w spokoju kawę. Po niej rozeszłyśmy się. Ja poszłam do swojego pokoju, a Kate do swojego. Ubrałam się w jeansy, biały top, marynarkę i converse. Włosy spięłam w kucyk. Wzięłam laptop i sprawdziłam pocztę. Wiadomość od Sama. Wieki go nie widziałam. Otworzyłam wiadomość. Zaproszenie. Zaproszenie na ślub oraz informacja o tym że wraz z narzyczoną przyjeżdżają do miasta w weekend. 
- Co kurwa?!- ja
- Oj ktoś tu się chyba zdenerwował.- Kate weszła do pokoju. Pokazałam jej wiadomość.
- No chyba kurde nie.- Kate wytrzeszczyła oczy. 
- On się żeni. Ten debil się żeni. ON SIĘ KURWA ŻENI NIE ZE MNĄ.- chorobliwie zazdrosne oblicze mood on. 
- Chwila... Czy ty przypadkiem nie mówiłaś, że już z nim skończyłaś?- Kate
- Bo skończyłam.- udaję niewiniątko. 
- A jednak ukuło cię jak dostałaś zaproszenie na ślub.- Kate.
- Tylko trochę.- tłumaczę się. 
- Jasne. Za chwilkę musimy wyjść. Uszykuj się.- Kate wyszła z pokoju, a ja siedziałam tam czytając tego maila raz za razem. 
- Nadal czytasz tego maila?- Kate weszła do pokoju.
- Musimy już iść.- zamknęłam laptop i wstałam z łóżka. W drodze do teatru między nami panowała cisza. Kate spoglądała na mnie pytająco, a ja zastanawiałam się co mam powiedzieć. W teatrze było dużo roboty. W końcu za dwa dni premiera. Przebrałam się i zaczęliśmy próbę. 
- Gdzie jest Sandy?- pyta Greg- reżyser
- Jestem tutaj.- ja
- Nie Ava. Gdzie jest moja Sandy kipiący energią?- Greg
- Emm. Ja zostawiłam ją dzisiaj w domu.- tłumaczę. 
- Wiem jak to naprawić.- Mike
- Oh przymknij się Danny.- Ja
- Nie przymknę się.- Mike dał znak chłopakom z zespołu, a oni zaczęli grać. Przyjaciel zaczął tańczyć i śpiewać Born to the Hand jive. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Dawaj wiem, że umiesz.- Mike. Zaczęłam z nim tańczyć układ, który już ćwiczyliśmy od tygodni. Po naszym tańcu byłam wykończona. To jest żywiołowy, radosny taniec.
- Gdzie jest ten uśmiech?- Mike. Uśmiechnęłam sie.
- Tu jest.- Michael. 
- Jeszcze raz będziesz mnie pocieszał hand jivem to cię zabiję. - wydyszałam
- Ktoś tu nie zdążył się rozgrzać.- Mike. 
- Możemy ćwiczyć dalej?- pyta Greg. Próba przebiegła pomyślnie. Jutro mieliśmy mieć próbę generalną w kostiumach i wgl, a na dzisiaj byliśmy już wolni. Pierwszy raz od kilku tygodni wyszłam z teatru przed 22. 
- Czekaj na mnie.- Katherine biegła za mną. Zatrzymałam się żeby mnie dogoniła. 
- Co ty tak pędzisz jakby cię stado wściekłych psów goniło?- Kate
- Chcę sie wyspać. Przez najbliższe miesiące będziemy wystawiać Grease codziennie. Czasem kilka spektakli w ciągu dnia. Będziemy mieć zaledwie tydzień wolnego jakoś w lipcu. - ja
- Jesteś na mnie zła?- pyta przyjaciółka.
- Nie. Jestem zmęczona i chcę jak najszybciej dojść do domu.- ja. Mieszkaliśmy niedaleko teatru. Dlatego chodziliśmy do niego pieszo. Codziennie. Za to jakie miałyśmy ładne nogi dzięki temu. W domu walnęłam się na łóżko i od razu usnęłam. 

[0] Co to jest i z czym to się je, czyli...

...czyli co? jak? dlaczego? gdzie?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
1. Akcja zaczyna się w Nowym Jorku, a później przenosi się do Californii, a konkretniej LA BABY.
2. Sam jest super przystojnym producentem muzycznym.
3. Avalone jest super piękną aktorką, która gra w teatrze muzycznym. 
4. Ava i Sam byli przyjaciółmi (od urodzenia do studiów ) i przez jakiś czas parą (2 lata).
5. Sam wyprowadził się do LA na studia, a Ava została w NY. 
6. Po jego wyjeździe Ava zaprzyjaźniła się z Kate i Michaelem. 
7. Michael jest gejem i poznał Avę na studiach. Pracują razem w teatrze. 
8. Kate jest tancerką. Również pracuje z Avą i Samem w teatrze muzycznym. 
9. Akcja opowiadania zaczyna się w dniu, w którym Ava dostaje zaproszenie na ślub Sam'a i Ashley, której nawet nie zna. Jest to na przełomie kwietnia i maja, a ślub ma być w lipcu.  

To chyba wszystko co musicie wiedzieć. 
Buziaki,
Source of pain xx